Coś optymistycznego

"Słony wiatr"

Przyznam szczerze, że kiedy zaczęłam czytać byłam na nie! Autorka proponuje czytelnikom książkę z elementami baśniowymi, a ja za takowymi, po prostu, nie przepadam.

Ale im dalej w las tym było ciekawiej. Z całą pewnością jest to książka na niedzielne popołudnie i taka przy której można się zrelaksować i pomarzyć!:).

Historia jest…po prostu fajna. Kiedy usłyszałam, że to romans byłam pewna, że skończy się tradycyjnym happy endem. On, ona, walka przeciwko całemu światu, wygrana, bach, koniec. I tu się bardzo miło zaskoczyłam. Jest romans, jest fajnie, jest tragicznie, jest ciekawie, jest baśniowo, ale nie kończy się to happy endem dla kochanków. A przynajmniej nie takim z „typowych romansów” J

Przy okazji przenosimy się do innego świata, który rządzi się swoimi prawami. Świata ciekawego i pełnego kolorów. Dzięki Bogu autorka nie zamęcza czytelnika rozwlekłymi opisami miejsc, za którymi osobiście nie przepadam. 

Do samego końca nie wiedziałam  kto z kim zostanie i jak cała ta historia miłosna się zakończy. Pozytywnie się zaskoczyłam.

Bardzo dużym plusem, moim zdaniem, jest narracja autorki. Pani Katarzyna Batko pokazuje nam kilkanaście lat z życia bohaterów, a ja nie miałam takiego poczucia: „no ale co się stało pomiędzy? Co oni robili przez te wszystkie lata?”. Czasami, gdy czytam książkę mam taki niedosyt, czego bardzo nie lubię, a co nie pojawiło się w „Słonym wietrze”.

To szybka pozycja do czytania. Szybka i przyjemna. Mam taką swoją kategorię książek „odmóżdżających” tzn. takich, przy których nie trzeba za wiele myśleć, kombinować, zastanawiać się. Takich przy których czas płynie miło i spokojnie, i baśniowo. Takich na leniwe popołudnie z książką w ręku. I właśnie na tę listę wpisuję książkę p. Batko polecając ją każdemu, kto ma ochotę na lekką historię z morzem w tle!:)

 

index.jpg